Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thoughts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thoughts. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

Nauka..?

Cześć kochani! Ależ się stęskniłam! Ten post miał się tutaj znaleźć jakiś dobry miesiąc temu. No.. może niezupełnie na dany temat, ale cały czas myślę, myślę i myślę.. co by tu napisać ciekawego. Nie doszłam do niczego konkretnego. Na większe "projekty" nie mam zupełnie czasu, to niestety odpada.
Przepraszam, i dziękuję Olgg, że zrobiła to już wcześniej, również w moim imieniu :D

Całymi dniami czuję na sobie presję szkoły, w której materiału do nauki nie brakuje, a wręcz przeciwnie. I właśnie - podczas pewnego upojnego popołudnia z historią doszłam do wniosku - zrobię post na temat metod ułatwiających naukę - tych moich metod :)

 Może więc zacznę od  tego, że..
I. Dużo lepiej uczy się w miejscu, w którym panuje harmonia i porządek. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Jeżeli wokół mnie leży mnóstwo różnych rzeczy, które nie mają własnego miejsca, nie czuję się w pełni skupiona, a jednocześnie przez nie rozpraszana. Naprawdę, to bardzo dekoncentruje, więc GENIALNĄ MYŚLĄ PRZED ROZPOCZĘCIEM NAUKI JEST UPORZĄDKOWANIE MIEJSCA PRACY :-)

II. Nie wiem jak Wy, ale kiedy tylko zaczynam się uczyć, robię się głodna. Jejku, to chyba ta część, za którą nie przepadam, bo w momencie, gdy zajmujemy się czymś, jednocześnie jedząc, nie zwracamy uwagi na pochłaniane przez nas ilości - po co się napychać niechcianą żywnością? Dlatego... wieczorami wypijam dwa półlitrowe kubki herbaty - co stało się również pewnego rodzaju przyzwyczajeniem i teraz zamiast potrzebować w czasie nauki coś zjeść, potrzebuję się napić :-)

III. Po pierwsze - DOBRA NOTATKA TO PODSTAWA :-) A dobra znaczy przejrzysta, czysta, sensownie napisana i co najważniejsze - zrozumiana.
 W moim wypadku to jeszcze notatka napisana przeze mnie, bo.. wtedy równocześnie się uczę :-)
A więc często robię notatki, niekiedy baardzo obszerne :p A żeby gdzieś to pomieścić, założyłam sobie segregator - duży i mały.



IV. TO, CO WZROKOWCY LUBIĄ NAJBARDZIEJ - KOLORKI :D  Wszystkie moje zeszyty są na maksa kolorowe. Wyodrębnienie jakiejś części kolorem naprawdę wiele daje, a wzrokowcy niekiedy dzięki temu potrafią zapamiętać wiele rzeczy, często razem z tym, jakim kolorem coś było napisane, bądź na której stronie było, w jakim miejscu dokładnie.







V. "Przypominajki" - typowe, które pałętają się po moim biurku i te uporządkowane - na sztaludze, która obecnie częściowo służy za tablicę informacyjną -  wiszą tam wiadomości na temat moich przyszłych sprawdzianów czy zadań, rozplanowania na najlbliższe kilka dni :-)















VI. "Pomoce naukowe - NA WIDOKU" - czyli wiszące gdziekolwiek karteczki, kartki, obrazki. To również świetna sprawa dla wzrokowców :-) A szczególnie dobry sposób do nauki zapominającego się słówka. Zapominasz? Napisz do na kartce i powieś w miejscu, w którym na pewno będzie często dla Ciebie widoczny, np. gdzieś na wysokości wzroku :-)
U mnie... u mnie wisi akurat coś wielkiego, nad łóżkiem. Nie zobaczycie, ale jest to wielka tabela czasowników nieregularnych z języka niemieckiego. Wciąż wierzę, że kiedyś to w końcu mi wejdzie do głowy i już nie wyjdzie :D



VII. Ważne rzeczy za zakładkami.. to też coś bardzo pożytecznego. Może to działać trochę na podobnej zasadzie jak punkt poprzedni :-)


środa, 18 września 2013

Człowiek.. / NOWY ART.

Zmieniamy się każdego dnia. Codziennie jesteśmy innymi ludźmi. Bywamy weseli, niekiedy smutni, czasem nie mamy na nich ochoty.  Codziennie starzeje się nasza fizyczność, za to ubogacamy się psychicznie - o nowe doświadczenia, nową wiedzę, lepsze i łatwiejsze wyrażanie siebie. 
Umiemy bardziej docenić to, co dostajemy i co mamy, widzimy otaczające nas piękno i w pewien sposób potrafimy się nim zachwycić. W dzieciństwie dostrzegamy coś innego - magię.
Każda nowa rzecz staje się dla człowieka czymś wyjątkowym, wszystko, co rutynowe.. zwykłą, szarą codziennością, taka kolej rzeczy. Ale.. nie uważam, by to było coś dobrego. Zawsze warto ubarwić codzienność. Nigdy nie jest tak, by nie mogło być gorzej, ale również zawsze może być lepiej. 
Wszystko zależy od nas, od tego, do czego dążymy, czego pragniemy, od naszego podejścia do ludzi, do życia, od chęci :)


Jak pisałam we wcześniejszym poście - zaczęłam nową szkołę. Jest ona bardzo przyjemna, ciepła atmosfera, ale mam ogrom nauki. Ciężko to z początku wszystko ogarnąć; pomiędzy gimnazjum, a liceum widać duży przeskok - jeżeli ktoś oczywiście patrzy pod względem nauki i zależy mu na niej.
 Dlatego też przez ostatni czas nie pojawił się żaden bardziej wartościowy post z mojej strony - brak mi na to czasu. W obecnym momencie moje życie to pewnego rodzaju rutyna - wstaję rano, jem śniadanie(każdego dnia jest to musli), ubieram się, idę do szkoły, wracam, jem obiad, zabieram się za naukę, biorę kąpiel, skype, a potem kładę sie spać.. i tak w kółko i w kółko.. z małymi ubarwieniami :-) Wspominam czasem ostatnie wakacje, które były jednymi z najpiękniejszych w moim życiu, a potem myślę sobie, że kolejne będą jednymi z najbardziej upragnionych. 
mimo wszystko
Motywują mnie ogromnie plany i to, co obiecałam sobie, ze się wydarzy.

Tylko.. dlaczego na ludzi XXI wieku jest nakładana tak wielka presja czasu?


OSTATNI MÓJ RYSUNEK'13

piątek, 23 sierpnia 2013

Marzenia, nadające sens naszemu życiu..

Jak wiele możemy powiedzieć o swoich marzeniach? Gdybyśmy tak sięgnęli kilka lat wstecz i przypomnieli sobie ówczesne pragnienia, a potem pomyśleli o tym ile z tego udało się nam tak naprawdę zrealizować, to czy bylibyśmy z siebie zadowoleni? Bo są marzenia różne. Jeden marzy o wielkim bogactwie, inny o pięciomiesięcznych wakacjach, kolejny o podróży do Indii, a jeszcze ktoś o prawdziwej przyjaźni czy wypiciu filiżanki kawy z własnym tatą.
  Pięknym jest, gdy ktoś marzy o rzeczach na pozór zupełnie normalnych. Znaczy, że docenia to najprostsze, bo wiele nie ma, ale wiele też nie potrzebuje :)
 Piękny jest człowiek, który ma marzenia i pomimo trudności wierzy w ich spełnienie, dąży do tego, a po drodze motywuje własnym działaniem innych i zaraża ich pozytywnym spojrzeniem na świat.
Jeżeli dłużej się nad tym zastanowić, to właśnie marzenia i ciągłe dążenie do "czegoś" nadają naszemu życiu sens, zmieniają bardzo często nasz nastrój - jesteśmy przygnębieni, gdy to czy tamto nie jest takie, jakbyśmy tego chcieli, gdy coś się nie udaje, a radośni, kiedy widzimy, że wszystko zmierza w tym właściwym kierunku :)
Sama jestem osobą, która ma pełno marzeń, chciałabym zrobić w życiu wiele rzeczy, niekiedy nawet za dużo. Z tego też powodu zdarzały mi się chwile zwątpienia, ale powoli uczę się, że nie można wszystkiego naraz; należy pozwolić jakoś wszystkiemu małymi kroczkami podążać do upragnionego, bo codziennie, każdego dnia jesteśmy coraz bliżej i bliżej..
Z drugiej jednak strony łatwe "zdobywanie szczytów" nie jest aż tak satysfakcjonujące, jak i też nie bardzo przez nas doceniane i zapamiętywane, więc...może nawet lepiej, że wszystko nie jest takie proste? :-)
Nie można też mieć przecież wszystkiego, powinniśmy się tego nauczyć, bo właśnie wtedy człowiek nie widzi sensu. "Po co to skoro już to mam?" :)
Musimy ZAWSZE do czegoś dążyć, ważne również, by to było coś wartościowego, a jeżeli się nie udaje.. trzeba wierzyć :) "Wiara czyni cuda" i "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni" :)

A pozytywne patrzenie na świat wspomaga proces spełniania :-) Brzmi to odrobinę komicznie, ale jest w tym mnóstwo prawdy!


Mogłabym o marzeniach mówić i mówić.. to coś pięknego - tak jak sny :-)
A ja swoje marzenia zamykam w słoiku, tak sobie, ot, żeby pamiętać :-)
To miłe przeczytać sobie po pewnym czasie "życzenie" i powiedzieć: "ale to było dawno.. ale popatrz, udało się" :-) /coś w rodzaju pamiętnika
więc marzeń się nigdy nie wyzbędę, nawet jeśli cały świat będzie stawał na głowie, wszystko będzie się kończyć.. zacznie się coś nowego! :-)


 słoiczek nowy, kiedyś był inny, dużo większy i cały zapełniony, ale jestem zadowolona, bo zacznę od nowa x pokrywkę malowałam sobie sama :) Jeszcze muszę coś wykombinować, ale nigdzie nie mogę zaleźć pomarańczowej wstążeczki :)

...mogę zdradzić Wam tylko jedno z moich marzeń.. od teraz może stać się NASZYM! <3



sobota, 17 sierpnia 2013

SNY, czy mamy na nie jakiś wpływ?

No właśnie. Dzieją się w naszym życiu dość często rzeczy, nad którymi nie zatrzymujemy się za często, bo wydają się zupełnie normalne, a jednak.. jest w nich coś, co nas przyciąga. Czymś takim dla mnie są sny; w moim przypadku rzadko coś mi się śni, choć prawdopodobnym jest, że tak naprawdę zawsze o czymś śnimy, ale nie zawsze o tym wiemy/nie zawsze pamiętamy. 

Zastanawiającym dla mnie jest różnica między koszmarem, a pięknym snem, w którym każdy z nas chciałby się znaleźć. Dlaczego jednym śnią się te złe co noc, dlaczego co jakiś czas, a niektórym w ogóle? 

Spałam dzisiaj zaledwie trzy godzinki, bo dręczył mnie koszmar. I.. tak, ten sen miał na pewno pewne odniesienie do ostatnich wydarzeń mojego życia. Troszkę to wszystko zinterpretowałam i.. zupełnie nie rozumiem przekazu. Najdziwniejsze, że ten sam sen śnił mi się jakieś dwa tygodnie temu, idealnie identyczny.

Najgorsze koszmary to te nieświadome, kiedy wszystko wydaje się zupełnie realne, grozi nam lub komuś bliskiemu (zazwyczaj) jakieś niebezpieczeństwo, a nasz organizm reaguje w taki sposób, jak zareagowałby w prawdziwym życiu. 

# wierzycie w to, że mamy jakiś wpływ na nasze sny? że one nam os przekazują? a co sądzicie o "sennikach"? :)

budząc się o 4:30, nie mogąc zasnąć, troszkę poszperałam na ten temat w internecie i znalazłam vlogerkę, którą chyba też to kiedyś zaciekawiło - Broszkę :)



wtorek, 28 maja 2013

W ludziach tkwi siła! - POMÓŻ.

Kochani, w radiu RMF FM organizowana jest loteria, tzw. "szczęśliwa trzynastka". 
Jutro stanie się ona wyjątkowa, bowiem cały dochód z wysyłanych przez nas SMS-ów przeznaczony zostanie na Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy w Myślenicach (OREW), a konkretnie na budowę nowego ośrodka dla ponad 100 niepełnosprawnych osób. 
Cała akcja jest dla mnie szczególnie ważna, gdyż do OREW-u uczęszcza już od kilkunastu lat także mój brat, a ośrodek nie dość, że umożliwia mu spotkanie z "dziećmi ze swojego świata", to jeszcze jest z pewnością wielkim odciążeniem tak samo dla nas, jak i dla innych rodzin dzieci niepełnosprawnych. 

Wysyłając swoje imię pod numer SMS 7252 (koszt: 2,46 zł z VAT) 29 maja 2013 w godzinach 9.00-16.00 wspierasz myślenicki Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy, do którego uczęszczają nasi rówieśnicy. Wystarczy, ze wyślesz jeden SMS, a może dzięki temu w końcu uda się zbudować dla nich drugi dom :)
 WIĘCEJ INFORMACJI!
 



wtorek, 21 maja 2013

KIM ONI SĄ? - czyli co tak naprawdę o nich wiemy? /ASK.fm ?!

Cześć! Ostatnio bardzo często mam do czynienia z OCENIANIEM LUDZI, takie ocenianie kogoś po tym, co dana osoba ma na sobie, czym się interesuje, co robi, jak wygląda. 
 W tym czasie bardzo popularne ASKI stały się możliwością do ANONIMOWEGO powiedzenia komuś co o nim myślę, a bo co tam.. shejtujmy go, niech ma za swoje. 
Ludzie powiedzą Ci wszystko, co wiedzą na Twój temat (a zdarza się, że wiedzą więcej niż Ty sam o sobie, taaaak). 
Parę dni temu czytałam pewnego aska dziewczyny, na którym jest masa negatywnych komentarzy na inną dziewczynę, a właścicielka stara się za wszelką cenę nie wiem.. sprawić, by ta druga poczuła się gorzej? Mam wrażenie, że wywiązała się tam pewna akcja "lajkujcie hejty na jej temat", niech się podłamie, czemu nie?" Czasem moja wiara w ludzkość upada -,-
 Zaczęły się tworzyć jakieś filmiki na jej temat tylko dlatego, że komuś nie spodobało się to, co sobie założyła do szkoły! No proszę Was, skoro jesteście tak bardzo zainteresowane modą i wymieniacie się pytaniami "kto się najlepiej ubiera" to chociaż zastanówcie się, co tu się powinno liczyć. 
Bo według mnie, tak naprawdę wszyscy wyglądają tak samo, wszyscy mają na sobie to, co jest aktualnie "trendy". 
A tu chyba liczy się własny styl, hmm? Według mnie osoba wartościowa, to ta, która ma w sobie coś innego, wyróżnia się z grupy jakąś pozytywną cechą. 

Jeżeli ktoś robi coś tak, to widocznie jemu to pasuje, a skoro ktoś się czuje z tym dobrze, to po co hejtujecie? Po co w ogóle wyrażacie własne zdanie, krzywdząc w ten sposób innych?
Z resztą, wygląd do akurat tylko my zewnątrz, liczy się to, co mamy wewnątrz. Bo naprawdę normalnego człowieka nie zatrzymujemy przy sobie przez kosztowności, które w pewien sposób pokazują nasz charakter, ale nigdy na pewno. 
Ważnym jest to, co każdy sobą reprezentuje. A rozgłaszanie po całym świecie swojej nienawiści do drugiej osoby to po prostu czyste chamstwo, jeżeli komuś się z tym dobrze obcuje, nikt nikomu nie zabrania. Ale najpierw wypada spojrzeć na siebie, a dopiero potem próbować w jakiś sposób pokazać, że to, co ktoś robi jest złe(jeżeli jest). Co ważne, na pewno nie w sposób globalny.
Trudniej jest powiedzieć komuś, że się go nie lubi prosto sam na sam, twarzą w twarz. A teraz zastanów się jeszcze za co. Czy zrobił Ci coś wielkiego? Chciałbyś żeby Ciebie tak potraktowano? Jak byś się czuł?

Ale wracając do tematu dzisiejszego postu, pragnę dotrzeć do sedna sprawy.
Często oglądam vlogi różnych osób na youtube. Jednymi z vlogowiczów są także Dorian i Ania, pod nickiem iMiosek.  Chciałabym, żebyście obejrzeli ich filmik KIM ONI SĄ? Mnie bardzo zaciekawił i postanowiłam dowiedzieć się na ten temat troszkę więcej. 


Czytajac komentarze pod filmikiem natrafiłam na Panią Grażynkę z Bytomia (Smerfetkę)
wygooglowałam i znalazłam bardzo fajny materiał na jej temat.


 I to jest właśnie ukazanie człowieka, takim, jaki naprawdę jest.
Poznanie kogoś, to najlepsze, co możemy zrobić nie tylko dla innych, ale też dla siebie. 

I co? Ludzie przezywają ją dlatego, że jest inna?
Co to za świat, gdzie wszyscy są tacy sami? Wiecie jak byłoby nudno? :)




piątek, 10 maja 2013

Auschwitz-Birkenau //07.05.13


Nazwy Auschwitz i Birkenau są niemieckimi odpowiednikami polskich nazw Oświęcim i Brzezinka, stosowanymi po agresji Niemiec na Polskę w 1939 r. i aneksji tych ziem przez III Rzeszę.
Liczba zabitych sięgnęła prawie 1,1 mln osób.

...notatka z Wikipedii, ale Pani przewodnik mówiła, że 1,1mln ofiar to liczba POTWIERDZONA, a prawdopodobnie było aż 1,5 mln. 
II WOJNA ŚWIATOWA - to czysto polska historia, która w szkolnictwie została tak naprawdę okrojona, a w gimnazjum już nie ma jej zupełnie. Uczymy się szczegółowej historii krajów całego świata, musimy znać ich królów i lata ich panowania, tylko po co? Po co uczymy się tego wszystkiego, skoro to, co nasze jest nam tak naprawdę obce?
Dla mnie sporym zaskoczeniem była ogromna liczba obcokrajowców odwiedzających obóz, jestem pewna, że w czasie, gdy my tam byliśmy, 70% zwiedzających to ludzie nie z Polski. Wszędzie słychać było inne języki, takie zagęszczenie kultur, mogłabym powiedzieć.
Rozmawiałam w czasie filmu z pewną panią, która przyjechała z Wrocławia i zabrała rodzinę z USA, która w tym czasie ich odwiedziła. Sama ta Pani, lekko starsza, mówi, ze jest ogromnie zaskoczona, pomimo, że już nie raz "zwiedzała" obóz, że tak naprawdę to MY powinniśmy wiedzieć to wszystko, a zdarza się, że inni wiedzą więcej i przyjeżdżają z tak daleka, by to wszystko zobaczyć, a my, którzy mamy tak  blisko, nie jeździmy.







poniedziałek, 6 maja 2013

How can we dream?

Bardzo przemyśleniowy temat! Miałam dzisiaj bardzo dziwny sen, właściwie to, co tam się stało nigdy, przenigdy nie powinno mieć miejsca w rzeczywistości.Temat snu to miłość, ale jednak bardzo nietypowa. Myślę dzisiaj o tym cały dzień i wciąż nie potrafię zrozumieć dlaczego tak, a nie inaczej? Dlaczego śnią nam się dziwne rzeczy? W dodatku jeden, potem drugi raz.. 
Nie wiem jak Was, ale mnie ogromnie intryguje ta magia snów i mam setki pytań na ten temat. Dlaczego śnimy? Po co? Jak? Dlaczego śni nam się to, a nie coś innego? Czy to, o czym śnimy ma jakiś wpływ na rzeczywistość? Czy w ogóle jest jakiś związek między rzeczywistością, a jawą? Mogłabym tak wymieniać i wymieniać..
Mogę tylko podejrzewać, że nigdy nie znajdę prawidłowej odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, a czytałam już tak dużo wiadomości na ten temat.. wciąż nic nie wiem. Wciąż nie wiem dlaczego? 
Słyszałam kiedyś, że sny z wtorku na środę się spełniają. Jest to oczywiście przesąd, ale jednak byłam kiedyś świadkiem sytuacji, gdzie właśnie taki sen jakoby wpłynął, oczywiście niezupełnie, na to, co miało się wydarzyć. Taka o, sobie wyrocznia?
Najgorzej jest, gdy w sny wchodzi śmierć, nasza albo bliskich. Ile razy zdarzyło się Wam, że w śnie spadaliście z jakiejś wysokości, a w momencie, gdy już miało się wydarzyć najgorsze nagle budziliście się z ogromną ulgą, że to tylko sen?
A może "widzieliście", jak bliska Wam osoba odchodziła ze świata, a po otworzeniu oczu były one całe mokre, a pierwszą myślą, która przychodziła do głowy było sprawdzenie czy wszystko z tą osobą w porządku?
Dawno temu na internecie wyczytałam, że często jest tak, że sen to przeciwieństwo tego, co się dzieje, bądź się stanie w naszym realnym życiu. Nie potrafię się z tym jednak zgodzić, miałam kiedyś sny prorocze. Muszę powiedzieć, że nie były zbyt ciekawe, a wciąż je wszystkie pamiętam.



niedziela, 14 kwietnia 2013

Witajcie mili przybysze! - Miejsce idealne

Kurcze,coś dawno mnie tu nie było, ale spokojnie,zaraz to nadrobimy!:P Jakoś dużo mam roboty ostatnio w tym liceum, w dodatku ciągle jakieś konkursy, spotkania i zajęcia i tak jakoś o.... zapomniało mi się... upsss :D

 



 Do rzeczy! Jest jedno takie miejsce, za które oddałbym całe swoje życie. No dobra,może nie życie, ale wiecie o co mi chodzi ;) Będąc tam mogę się wreszcie odprężyć,zrelaksować a dodatkowo świetnie spędzić czas (co z tego,że często trzeba ciężko pracować i tak jest super!).  Jak już wiecie mieszkam w Warszawie, więc każda okazja ucieczki z tego zatłoczonego miasta jest dla mnie czymś na prawdę wyjątkowym. Nic więc dziwnego,że moim ukochanym miejscem jest dom mojej babci, na wsi:) Zawsze jak stamtąd wracam waże chyba z 5kg więcej bo oczywiście napakuje w siebie tyle pysznych obiadków i ciast, że głowa mała! A ponieważ jestem kalendarzowym rakiem i trochę mi tęskno za latem, pomyślałam sobie, że przywołam chociaż jakąś cieplejszą wiosnę tym postem:) Ale co ja wam tu będę pisać, jak nie umiem. Lepiej zdjęcia pokazać! :)









Noo,to chyba tyle... Wielkie podziękowania dla braciszka, autora zdjęć :)Teraz czekam do maja,żeby znów tam pojechać. Tym razem będzie wielka imprezka i wielkie grillowanie ;) A wy, jakie macie "miejsce idealne"? Czółko!

środa, 3 kwietnia 2013

Nowa administratorka - poznajcie Olgę! :)

Cześć kochani, będę miała teraz coraz mniej czasu na blogowanie, między innymi również ze względu na biegi, które wznowiłam, bo czas, który na nie przeznaczam, wcześniej był zarezerwowany również na pisanie posta od czasu do czasu. Niedługo czekają mnie również egzaminy, koniec roku zbliża się coraz większymi krokami. 
Postanowiłam, że super byłoby  mieć kogo, kto pomógłby mi w prowadzeniu bloga i również pisał jakieś posty od czasu do czasu, więc pojawiałyby się one częściej, a dodatkowo co dwie głowy to nie jedna. 
W najbliższym czasie pewnie lekko zmieni się wygląd strony, a w kolejnym poście może Olga opowie Wam coś o sobie :)

życzę spokojnej nocy,
pozdrawiam xx


niedziela, 3 marca 2013

Wiosna już niedługo pokaże nam co znaczy kochać :)

Hej kochani! W mojej głowie pełno planów, pełno optymistycznych myśli! Gdy widzę to piękne słońce, które powoli zaczyna budzić się do życia jak należy, mam ochotę zamknąć oczy, a wtedy od razu widzę zielone łąki, pełno kwiatów, soczyste owoce na drzewach w ogrodzie, dużo roześmianych twarzyczek, czyli to, co może być najpiękniejszego! :)
Chciałabym w końcu wyjść na dwór i pooddychać wiosennym już powietrzem, a moim największym marzeniem w tej chwili jest podróż w góry, ale no cóż, będę musiała z tym chwilkę poczekać ;-)
Wczoraj spełniło się moje największe marzenie! Jestem niesamowicie podekscytowana, choć może też odrobinkę smutna, bo w moim obecnym stanie nie mogę nawet poświęcić temu marzeniu zbyt wiele czasu. Nauka wzywa dużo głośniej niż kiedykolwiek, proszę tylko Boga, by ten tydzień przeszedł w spokoju i harmonii.  :-)
życzę wszystkim dobrej nocy,
Ania :-)

czwartek, 28 lutego 2013

A co z naszym natrojem? Gdzie odszedł?

Piszę ten post już któryś raz. Chciałam napisać coś mądrego, co by było zgodne z tematem, ale chyba nie stać mnie na nic inteligentnego. Po prostu zły humor.. co to takiego? Każdy chyba w życiu miał, nie raz. Bezsilność, mętlik w głowie. Człowiek nie wie co ma myśleć, niekiedy to dla niego koniec świata, gdy wydarzy się coś, co sprawiło u tyle przykrości. 
 Nie ma sensu opowiadanie, że "wszystko będzie dobrze" , bo nie! Nic nie bedzie idealne, takie jakbyś tego chciał/a! Ale możesz się starać i sprawić, żeby ta "idealność" była bliżej Ciebie!
 Najgorsze co można zrobić, to marudzić, narzekać i myśleć, myśleć, myśleć.. i nic nie wymyśleć.
Też kiedyś uwielbiałam rozmyslać i stwierdziłam, że Ci wszyscy filozofowie to są chyba najsmutniejszymi ludźmi na świecie :-)
Masz zły humor? Idź pobiegaj, idź poćwicz, poskakaj na skakance, włącz muzykę na full i zacznij tańczyć... jest przecież tyle możliwości! Odnajdź idealność w czymś nieidealnym!
   Gorzej jest, gdy nie możemy nic zrobić, bo jest to nieodwracalne! Coś jak różnica między zjawiskiem fizycznym, a reakcją chemiczną. Wtedy jest o wiele gorzej.. ale, jak to mawia mi zawsze ktoś na pocieszenie (tylko dlatego, ze nie widzi uśmiechu na mojej twarzy, a przecież można być radosnym też wewnątrz ^^) : "Uśmiechnij się, jutro będzie gorzej!" :D

piątek, 11 stycznia 2013

Never say you can't.

    
Nigdy wszystkim się nie przypodobasz, nigdy nie będzie tak, że każdy będzie zadowolony z tego co robisz, z tego co zrobiłeś. Więc po co się przejmujesz tym, co inni o Tobie powiedzą? Owszem, to miło kiedy słyszymy miłe komentarze na nasz temat, niekiedy przyda się też odrobinka krytyki, która naprowadzi nas na dobrą drogę, w chwili gdy niechcący skręcimy w niewłaściwy zaułek. Istnieją też jednostki, które obarczane są nieprzerwaną krytyką z każdej strony, czy to dobre? Nawet nie mogę sobie wyobrazić co ma w głowie taka osoba i chyba nie pragnęłabym mieć czegoś podobnego. 
Rób tak, byś był z siebie zadowolony i podejmuj decyzje, które wydają Ci się słuszne. Co z tego, że inni powiedzą..? Pogadają, pogadają i przestaną. Może wszystko byłoby zupełnie proste, gdyby nie dało się ukryć myśli. Albo móc uruchomić swój wehikuł czasu :-)

-nie rezygnujcie z marzeń-

środa, 19 grudnia 2012

A czy Ty nie zapomnisz na święta.. ?

Tak często spotykamy ludzi, z którymi przez jakiś czas wiąże nas pewna więź, niekiedy bardzo silna, czasem lekka, ale jednak istnieje. Poznajemy ich na koloniach, na pielgrzymkach, w wakacje, w szkole, a może znamy od dzieciństwa?  
Potem nagle ta wieź zostaje niespodziewanie urwana, ludzie szybko zapominają o innych, których nie widzą często, którzy trochę oddalili się. 
Może święta to idealny czas, by się spotkać, by wspomnieć, by wysłać do kogoś kartkę, napisać list, zadzwonić i złożyć świąteczne życzenia, podzielić się opłatkiem?
Nie zapomnijmy.. są przecież święta Bożego Narodzenia, radosny czas, wspólnoty, rodziny, najbliższych, radości, miłości i pokoju :)




U mnie nadal trwa robienie ozdóbek, dzisiaj stroik i kokardki! :)
I zrobiłam wczoraj złote kolczyki ;)
Życzę miłego jutrzejszego dnia
DO NAPISANIA! :)


Każdy kolejny dzień jest coraz bardziej męczący...

Cześć kochani!
Dzisiaj takie moje małe przemyślenia, albowiem jakoś tak kiedy mam zły humor, ewentualnie jestem czymś zdenerwowana, w głowie mam taki okropny mętlik, że sama nie wiem, co powinnam w danym momencie robić. Taki też dzisiejszy dzień...
Niby wszystko wydaje się zupełnie normalne i takie jak zwykle, a jednak..
Nie wiem, może to zupełnie normalne, że codziennie przybywa mi coraz więcej pytań, na które i tak nigdy nie zdobędę odpowiedzi, przynajmniej w tym naszych życiu doczesnym.
Czasem chyba po prostu mam już dość i najchętniej wolałabym przespać wszystkie upadki, wszystkie problemy, wszystko, co nie jest jak powinno, nie jest to na pewno postawa dobra, mogłabym nawet rzec, że wręcz przeciwnie, bo to równoznaczne z poddaniem się, a przecież nie można nam się poddawać, tak? Trzeba walczyć do końca, bez względu na okoliczności, bez względu na cel, oczywiście, jeżeli jest on dobry, ale człowiek został tak sprytnie skonstruowany, ze właściwie nie powinien popełniać żadnych błędów, przecież mamy zdolność rozróżnienia dobra od zła, przecież mamy sumienie.. mamy, prawda?
Przecież tak łatwo zostawić to wszystko, odciąć się, skoro jednak żyjemy jest w tym jakiś cel, jakieś przeznaczenie. Jest również wiele osób, którzy w to przeznaczenie wierzą, ale istnieją również Ci, którzy twierdzą zupełnie inaczej.
Właściwie to nie wiemy niczego, jest to tylko i wyłącznie tajemnica samego Boga, tylko On wie.
Często zastanawiając się nad sensem życia, stwierdzam, że chyba trudno to tak po prostu wytłumaczyć.
Wierzę tylko, że każdy człowiek z góry jest do czegoś powołany, w jego tylko rękach, czy za tym powołaniem pójdzie i poświęci swoje życie, by wypełniać wolę Bożą czy też nie.
Skoro jednak stworzeni jesteśmy przez Boga i żyjemy dla Niego, bo On tak chciał, dlaczego wiec ta wola Jego spełniana czasem być nie może?

Czasem każdy z nas ma dni, w których wszystko zadaje pytania. Dlaczego tak, a nie inaczej? Dlaczego ja, a nie kto inny? Dlaczego on? Dlaczego w ogóle to wszystko?
Nie jestem pewna, czy mogę porównać coś w taki sposób, ale to tylko moja teoria, więc czy żyjąc tylko wspomnieniami będziemy kiedykolwiek szczęśliwi? Bo coś się skończyło, coś dobrego, bo zrobiłam coś, czego żałuję,,, Czy to tak jak z życiem? Jeżeli będę zadawać coraz więcej pytań, w końcu stracę zupełnie to, co najważniejsze?